Piotr Kubiczek Olkusz

4 lata i 10 dni, około 130 tysięcy kilometrów przebytych przez terytorium 6 kontynentów, 47 państw i 65 wysp –  to końcowe liczby projektu „Autostopem dookoła świata”, w którym od samego początku, aż do końca związanego z powrotem do domu uczestniczył pochodzący z Bukowna Mariusz Hońka.

podpis

Historia warta przypomnienia

O historii Mariusza Hońki i jego kompanów pisaliśmy niecałe 2 lata temu, kiedy to autostopowicze byli na półmetku swojej niezwykłej wyprawy. Wtedy pozdrowienia dostaliśmy bezpośrednio z samodzielnego Królestwa Tongi. Pojawiło się również zapewnienie, że podróż potrwa kolejne dwa lata, bo plany na następne miesiące były bardzo ambitne. Podróżnicy, mimo wielu trudności, słowa dotrzymali, realizując swój cel w całości.

Napisać, że to podróż życia to tak, jakby nic nie napisać. Wyprawa trzech śmiałków: „Mańka”, „Termometra” i „Ola” śmiało może kandydować do autostopowej wyprawy stulecia. Takiego wyzwania jak trzech młodych, żądnych przygód facetów z Polski już dawno nikt się nie podjął, a jeśli już to ktoś zrobił, to nie z takim przytupem jak wspomniana trójka. I to nie tylko dlatego, że po ponad 4 latach wrócili do miejsca skąd wyruszyli, ale przede wszystkim z powodu ekstremalnych doświadczeń.

podpis

– Jeszcze 5 lat temu bałem się, że życie po studiach nie istnieje. Łatwo pogodziłem się z tą myślą, a przed końcem swego „żywotu” wybrałem się w moim mniemaniu na ostatnią wyprawę – autostopem do Iranu. Nauczyłem się tam żyć jako bezdomny podróżnik, doświadczyłem wiele przygód i poznałem w meczecie pewnego gagatka, który zaraził mnie swoim pomysłem podróży autostopem dookoła świata – wspomina z sentymentem Mariusz Hońka. Spotkanie na swojej drodze Termometra stało się początkiem czegoś zupełnie nowego, o czym Maniek marzył od zawsze, choć trudno było mu się przełamać. Nie trudno jednak domyślić się dlaczego. W końcu musiał na kilkadziesiąt długich miesięcy zostawić wszystko: rodzinę, przyjaciół, pracę i całą otaczającą go rzeczywistość, a to nigdy nie jest łatwe, nawet gdy ma się duszę podróżnika.

Motywacja do spełniania marzeń

– W kierunku podróży popchnęły mnie jednak słowa Marka Twaina: „…człowiek na łożu śmierci nie żałuje tego co zrobił, lecz tego, na co mu brakło odwagi by uczynić”. Pracowałem i studiowałem, a tydzień po ostatnim egzaminie stałem już z plecakiem na drodze – swojego wyboru nigdy nie żałowałem – zaznacza Mariusz Hońka.

Projekt „Autostopem dookoła świata” rozpoczął się dokładnie 30 września 2015 roku. Maniek wraca do tego dnia wspomnieniami. – Wyruszam spod akademika „Piast” na przygodę życia. Nie mam pojęcia co mnie czeka, jakie kłody zostaną mi rzucone pod nogi i czy w ogóle temu wszystkiemu podołam. Jestem podniecony, przestraszony, ale i mocno zdeterminowany – albo wrócę z tarczą, albo na niej. Założenie jest proste – objechać glob dookoła bez wydawania pieniędzy na transport i noclegi.

podpissssssss

Jak podkreśla podróżnik, najtrudniejszy przy takich decyzjach jest pierwszy krok. Kolejny idzie już za nim mimowolnie. – Tym sposobem dojeżdżam na kraniec Europy, gdzie siedząc na ławce i pijąc piwo z koleżanką, łapię pierwszy w życiu jachtostop – relacjonuje Mariusz Hońka.

Życie na drugim końcu świata

Początek był niezły, wszystko szło po myśli Mariusza. Życie jednak szybko zweryfikowało bajkę. Na Wyspach Kanaryjskich Maniek został pobity i obrabowany, co całkowicie zmieniło sposób jego podróżowania. – Od tego momentu przez 8 miesięcy jestem bez telefonu, mapy, dostępu do oszczędności i kamery co m.in. spycha mnie na drugi plan tego projektu (brakowało relacji na portalach społecznościowych i filmów z wyprawy na youtubie). Ja jednak tarczy nie upuszczam i żegluję do Ameryki Południowej – wspomina Hońka.

Przez ponad 4 lata trudności nie brakowało, ale 29-latek nigdy nie zwątpił w powodzenie wyprawy. – Doświadczyłem podczas tej wycieczki więcej niż się spodziewałem, a te dobre momenty zdecydowanie przeważyły te, w których trzeba było zmagać się z przeciwnościami losu – zaznacza bukowianin.

Przez cały czas spędzony w drodze Maniek m.in. zaznał hipisowskiego życia i freeganizmu na Kanarach, przepłynął Atlantyk na jachcie ze szwankującym autopilotem, wziął udział w proteście przeciw podatkom w Paragwaju, żył w głębi amazońskiej dżungli w Peru, po rozbiciu namiotu na najsuchszej pustyni na ziemi Atakamie był świadkiem pierwszego od 10 lat deszczu, na własne oczy widział morderstwo w pogrążonej w konflikcie Wenezueli, zakochał się w Kolumbijce, z którą później podróżował po Panamie i Kostaryce, z powodzeniem szukał złota w nowozelandzkiej rzece, przejechał australijski „outback”, pomagał ofiarom trzęsienia ziemi w Indonezji, obudził się między doniczkami w Bangkoku nie bardzo wiedząc, co działo się poprzedniego dnia, spędził sporo nocy u buddyjskich mnichów, w Chinach poznał los prześladowanych Ujgurów, w Turkmenistanie spuścił nogi do „Wrót Piekieł”, w Iranie mając na nogach sandały wdrapał się na szczyt Damawand (5610 m n.p.m.), a na terytorium Górskiego Karabachu widział trwającą wojnę. To tylko kilka pozycji z bogatego, podróżniczego CV Mariusza.

Podróż za grosze wymaga wyrzeczeń

– Nie wydając na transport i noclegi można podróżować za „grosze”, ale i tak trzeba je posiadać. Od początku zdawałem sobie sprawę, że moje oszczędności nie wystarczą na całą podróż, a moi znajomi śmiali się, że będę musiał zarabiać na kolanach. Nie liczyłem ile dokładnie wydałem przez te 4 lata, ale po szybkich kalkulacjach szacuję, że 50 – 60 tys. złotych razem z wizami, elektroniką i wszystkim innym – podsumowuje część ekonomiczną wyprawy Mariusz Hońka.

Każdy postój na pracę by skutecznie dorobić, niósł ze sobą nową przygodę. Przez całą podróż takich postojów było 4, każdy z nich po około 2 miesiące. Nie samą pracą człowiek na obczyźnie żyje, więc każdy dłuższy pobyt w danym rejonie świata dawał odpoczynek od ciągłej zmiany miejsca. – Po takich „wakacjach od wakacji” zawsze było więcej energii i ciekawości do dalszej eksploracji świata – dodaje Maniek.

Podróżnik dla pieniędzy robił wiele rzeczy, w myśl zasady, że Polak żadnej pracy się nie boi. Ścinał drzewa, kopał rowy, budował domy i jachty, był ogrodnikiem, uczył języka angielskiego w szkole i banku, miał epizod w kolumbijskiej telenoweli, pełnił również funkcję pokojówki. Najlepiej płatnej oferty Maniek jednak nie przyjął. – Pewnego dnia przy kawie otrzymałem propozycję zarobienia 10 tysięcy euro w tydzień. Oferta kusząca, ale prawdopodobnie wylądowałbym w więzieniu za przemyt – wspomina 29-latek.

Powrót z ogromnym bagażem doświadczeń

Bagaż doświadczeń podróżnik z Bukowna ma znacznie większy od tego, który miał zazwyczaj przy sobie w podróży. Czasem żył jak włóczęga, ale za to emocjonalnie i ilością wspomnień może teraz żyć jak król. Mariusz nie skończył jeszcze 30 lat, a w swoim życiu widział już pewnie więcej niż cały 5-milionowy, odwiedzony przez niego Turkmenistan, który razem z Koreą Północną może z powodzeniem rywalizować o prymat w niechlubnym rankingu na „państwo w państwie”. To właśnie przez Mongolię, Kazachstan i inne kraje byłego ZSRR podróżnik wrócił do Gliwic pod akademik „Piast”. Tam wszystko się zaczęło i tam właśnie musiało się też zakończyć.

– Wróciłem do Polski i tak jak 5 lat temu nie wyobrażałem sobie życia po studiach, tak dzisiaj nie wyobrażam sobie, jak będzie ono wyglądało po podróży. Tym razem zamiast z plecakiem, ruszam w ten świat z bagażem doświadczeń i mam nadzieję, że nowe przygody okażą się równie miłym zaskoczeniem – mówi z przekonaniem Mariusz Hońka.

– Pragnę też jeszcze raz podziękować moim przyjaciołom, którzy w projekcie „Autostopem dookoła świata” podróżowali razem ze mną, bądź też mocno wspierali mnie z Polski: Termometrowi, Cesiowi i Olkowi – za to, że stworzyliśmy ,,Autostopem Dookoła Świata”. Dla Mietka i Zigiego za pracę i możliwość zarobienia na tę podróż. Dla Ponczka, za to że pomagałeś mi zdalnie z drugiego końca świata. Za dobroć ludzi spotykanych na drodze. Dla tych, z którymi dzieliłem większą lub mniejszą część tej przygody i dla Was wszystkich – za każdy komentarz i polubienie, które dodawały nam siły! Zostańcie z nami, bo my już może i mamy całą trasę za sobą, lecz ciągle będą ukazywać się zaległe posty na stronę, zdjęcia i filmy na Youtube – kończy podróżnik przez największe z możliwych „P”.

Mariusz „Maniek” Hońka – warto zapamiętać to nazwisko i zajrzeć na poniższe strony, aby na własnej skórze przekonać się, co przez ostatnie 60 miesięcy razem ze swoimi przyjaciółmi przeżył 29-latek.

Facebook: Strona Autostopem dookoła świata

Youtube: Kanał Autostopem dookoła świata

Fot. Mariusz Hońka / Autostopem dookoła świata

przekształcone w media i tekst

7
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
6 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
testkomentowtestkomentowDariusz KrawczykPPPKPiotr Kocjan Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
testkomentow
Gość
testkomentow

dsfsdfgdsfg sdfgd g

testkomentow
Gość
testkomentow

sdgdsg sdfg sdgsdgd

testkomentow
Użytkownik
testkomentow

test komkentarzy dla uzytkownika testkomentow

Dariusz Krawczyk
Użytkownik
Dariusz Krawczyk

komentarz przez fb

PPPK
Gość
PPPK

asd

Piotr Kocjan
Użytkownik
Piotr Kocjan

komentarz

Piotr Kocjan
Użytkownik
Piotr Kocjan

5265